piątek, 4 października 2013


typowa historia szczegółowo opisana już pół wieku temu 
przez wielkiego ekonomistę Charlesa Kindlebergera przebiega mniej więcej tak: 
dany kraj zostaje "odkryty" przez międzynarodowych inwestorów
przez co otrzymuje potężny zastrzyk kapitałowy 
to przekłada się na boom na rynku krajowym oraz podnosi kurs waluty 
co z kolei osłabia bodźce eksportowe oraz zyski krajowych producentów 
substytutów importu więc inwestorzy szukają możliwości w sektorach niehandlowych
takich jak budownictwo i nieruchomości - boom zaznacza się 
wzrostem cen nieruchomości i akcji
symetrycznie rośnie deficyt wydatków bieżących 

na co nikt nie zwraca uwagi jak długo płyną pieniądze a gospodarka 
notuje wzrost - lecz każda bańka prędzej czy później pęka - 
wystarczy drobna zmiana z percepcji całego procesu a potem 
wydarzenia następują po sobie z prędkością lawinową 
zainicjować je może zmiana w warunkach globalnych 
albo nagłe spowolnienie wzrostu PKB zawirowania polityczne
czy nawet problemy gospodarcze w sąsiednim państwie (...) 

a kiedy już w środowisku zadomowi się zła opinia o danym rynku 
na tych samych jego cechach które wcześniej chwalono 
teraz inwestorzy i opinia publiczna nie pozostawiają suchej nitki 
oskarżając system o kumoterstwo nieefektywność i tym podobne -
będący efektem powyższego kryzys finansowy uderza najmocniej 

w tych którzy wcale nie skorzystali na uprzednim boomie 
ponieważ spada zatrudnienie i zarobki szeregowych pracowników

biznes.onet.pl